Aneksowanie umów z NFZ na 2015

Gabriela Jędrys        17 listopada 2014        2 komentarze

 

NFZ znowu działa niebanalnie. Właśnie przeczytałam internetowy artykuł  pod tytułem Szpitalny kontrakt podpisany in blanco.

Rzecz dotyczy podpisywania aneksów do obowiązujących umów z NFZ  na 2015 rok.

Dyrektor podmiotu leczniczego – szpitala z Częstochowy informuje, że w październiku otrzymał od dyrektora Śląskiego OW NFZ do podpisu aneks do umowy na udzielanie świadczeń, tyle że bez określenia warunków finansowych wraz z informacją, że uzgodnienie warunków finansowych nastąpi w terminie późniejszym.

Rzecznik prasowy tegoż Oddziału potwierdził i poinformował  dodatkowo, że skutek przedłużenia umowy z NFZ będzie miał miejsce tylko wtedy, gdy strony uzgodnią w późniejszym terminie warunki finansowe na 2015 rok.

Dyrektor kupił więc kota w worku, ale przynajmniej zapewnił sobie pewność, że nabył worek.

Aneksowanie umów odbywa się zdaniem NFZ na podstawie art. 23 ustawy z 22 lipca 2014 r. o zmianie ustawy o świadczeniach.

Ty już wiesz, że tak być nie powinno,  pisałam o tym niedawno tutaj. Ale jest, więc nie dyskutujemy dalej z rzeczywistością.

Wspomniany art. 23 zakłada, że aneksowanie na 2015 rok umów z NFZ, czyli zawieranie umów przedłużających obecnie obowiązujące, odbywa się  na wniosek  dyrektora oddziału wojewódzkiego NFZ i za zgodą świadczeniodawcy. Więc do tanga trzeba dwojga. Dostaniesz z NFZ pocztą aneks do umowy do podpisania i odesłania w określonym terminie. Niepodpisanie go  w terminie , albo odmowa jego podpisania z uwagi na Twoim zdaniem warunki nie do przyjęcia, skutkuje po prostu rozwiązaniem umowy z NFZ. Tym samym nie wyraziłeś zgody na przedłużenie umowy, a negocjacje nie były przewidziane.

Ponieważ obowiązuje równość świadczeniodawcówNFZ nie może sobie wybrać z Waszego grona  grupy takich, do których skieruje wniosek, a innych pominie, oczywiście w danym zakresie świadczeń. Aneksowanie dotyczy więc wszystkich świadczeniodawców, udzielających świadczeń z danego zakresu.

Skoro przedłużane ma być obowiązywanie umów z NFZ na szczególnej podstawie prawnej, to domniemywać można, że będą one realizowane co najmniej na tych samych warunkach, również finansowych. Ale ja widzisz, niekoniecznie tak musi być, bo NFZ zawiera umowy – jak ze szpitalem w Częstochowie,  pod warunkiem, że potem – nie wiadomo dokładnie kiedy – dogadasz się z nim co do finansów. A tego art. 23 nie przewiduje.

Wmieszał sobie tu NFZ  zasady, dotyczące ustalania kwoty zobowiązania w przypadku gdy umowa zawierana jest na okres dłuższy niż rok, określone w paragrafie 30 Ogólnych warunków umów, ale wtedy powinien obowiązywać termin uzgodnienia kwoty zobowiązania do dnia 30 listopada.

Jak widzisz mamy tu do czynienia z szeroko rozumianą zasadą swobody zawierania umów. Szkoda tylko, że realizuje ją i z niej korzysta na całego tylko jedna strona – NFZ.

*   *   *

Jesień tego roku jest po prostu niesłychana – długa i ciepła jak nigdy. Dlatego zostawiam kolejną różę, zdjęcie której zrobiłam wczoraj w ogrodzie. Nazywa się Louis Odier. Dużo się dzieje, czyli kwitnie i owocuje w ogrodzie zimowym, ale i na niego przyjdzie czas. Pozdrawiam.

IMG_8846

Ograniczenie swobody podejmowania i rozwijania działalności leczniczej

Gabriela Jędrys        04 listopada 2014        2 komentarze

Jeżeli  planowałeś rozwój swojej placówki, chciałeś otworzyć nowe przychodnie, oddziały, utworzyć szpital, zbudować nowe budynki, albo kupić drogi sprzęt – nie odkładaj tego na później, bo może się to okazać niemożliwe od 30 czerwca 2016 r.  Za Ciebie wymyślono już planowanie centralne. Pardon – regionalne.

Słyszałeś już o mapach potrzeb zdrowotnych? Przewiduje je ostatnia duża nowelizacja ustawy o świadczeniach z dnia 22 lipca 2014 r.  Może coś tam słyszałeś, albo czytałeś o nudnych procedurach tworzenia tych map.

Nikt jednak nie mówi i nie pisze o tym, co  jest najważniejsze w całej sprawie dla Ciebie.

A najważniejsze i pomijane jest to, że wkrótce, za ok. półtora roku skończy się swoboda podejmowania i rozwijania działalności leczniczej w rodzaju leczenie szpitalne i ambulatoryjna opieka specjalistyczna, co spowoduje też znaczące ograniczenie konkurencji na tym rynku.

Wszystko opisane jest w art. 95 d ustawy o świadczeniach. Właściwie ten zapis powinien się znaleźć w ustawie o działalności leczniczej, bo wcale nie dotyczy  tylko świadczeniodawców NFZ, ale wszystkich podmiotów leczniczych, które zamierzają prowadzić lub prowadzą działalność leczniczą w rodzaju świadczenia szpitalne albo w rodzaju  ambulatoryjne świadczenia specjalistyczne.

Do tej pory każdy podmiot, który chciał rozpocząć prowadzenie takiej działalności, albo rozszerzyć jej zakres, o ile spełniał wymagania i potrafił to wykazać, składał wniosek do rejestru podmiotów leczniczych, otrzymywał decyzję od wojewody i mógł rozpoczynać działalność. Wprowadzenie zmian w procedurze rejestrowej dodatkowo spowodowało uproszczenie i przyspieszenie tej procedury. Było pięknie.

Za ok. półtora roku, od 30 czerwca 2016 roku nie będzie to już możliwe. Zanim rozpoczniesz prowadzenie działalności, albo jeśli zechcesz otworzyć nowe oddziały w szpitalu, czy nowe poradnie w swojej przychodni, a nawet wtedy, kiedy zechcesz poczynić inwestycje np. w budynki lub sprzęt o wartości 2- 3 milionów złotych, będziesz musiał uzyskać za 4000 zł od wojewody decyzję administracyjną – pozytywną opinię o celowości utworzenia na obszarze województwa nowego podmiotu leczniczego lub nowych jednostek lub komórek organizacyjnych przedsiębiorstwa podmiotu leczniczego, który już prowadzisz. Albo o celowości realizacji przez Ciebie inwestycji.

Przewidziany jest cały tryb uzyskiwania opinii, w którym swoją opinię o celowości wyda nawet dyrektor właściwego oddziału wojewódzkiego NFZ, bez względu na to czy zamierzasz zawrzeć umowę z NFZ, czy chcesz działać wyłącznie na rynku komercyjnym.

Trybu odwoławczego w przypadku wydania decyzji, czyli opinii negatywnej, ustawa nie przewiduje, co oznacza że obowiązują tu ogólne zasady z kpa.

 Czy na pewno uzyskasz pozytywną opinię wojewody, tak jak otrzymujesz decyzję o wpisie do rejestru podmiotów leczniczych? Pewne jest jedynie to, że nie możesz mieć takiej pewności. Jeżeli wojewoda uzna na podstawie map potrzeb zdrowotnych, że w województwie jest wystarczająco dużo szpitali i przychodni, które jego zdaniem w dostateczny sposób zapewniają opiekę zdrowotną na danym terenie, wyda opinię negatywną.

A największą niespodzianką w całej sprawie jest okoliczność, że nawet jeżeli uzyskasz opinię pozytywną, to wojewoda będzie mógł ją z urzędu w każdej chwili uchylić lub zmienić , ” w przypadku zaistnienia zmiany okoliczności, mających wpływ na jej wydanie”.

Czy ktoś coś słyszał o tzw. państwie prawa?

*      *      *

Jeżeli trochę Cię dzisiaj zdenerwowałam, to może widok tych ślicznych o tej porze roku owoców głogu Cię ukoi. Głóg obniża ciśnienie, także w nalewce, właśnie nastawiłam (słoik, głóg, cukier, czysta wódka).  Możesz jeszcze posłuchać  sobie tego adagio, spokój gwarantowany.

IMG_8768

Poradnia – widmo, czyli co wolno wojewodzie

Gabriela Jędrys        22 października 2014        Komentarze (0)

Był sobie raz podmiot leczniczy, który bardzo chciał zostać świadczeniodawcą NFZ w całkiem nowym zakresie świadczeń. To znaczy nowym dla niego, bo mimo posiadania w swojej strukturze kilku poradni, akurat poradni kardiologicznej  jeszcze nie miał.

Przeprowadził więc niezbędne adaptacje w lokalu, znalazł świetny personel, dokonał zmian w regulaminie organizacyjnym i w rejestrze podmiotów leczniczych, zgłaszając nową komórkę organizacyjną – poradnię kardiologiczną.  Wszystko jak pan Bóg przykazał.

Brzmi znajomo, bo Ty zrobiłeś podobnie? Posłuchaj dalej.

Dalej NFZ ogłosił konkurs do którego ten podmiot leczniczy przystąpił, ale jego oferta nie została wybrana. Mogło być też tak jak w tym roku – NFZ niczego nie ogłosił, tylko podpisał aneksy do obowiązujących już umów.

Jakkolwiek nie było, nasz podmiot leczniczy nie spełnił marzenia i nie został świadczeniodawcą NFZ. Lekarze i pozostały personel, którzy mieli pracować w przychodni nie zostali zatrudnieni,  w rejestrze podmiotów leczniczych dalej figuruje poradnia kardiologiczna. Jako widmo, bo pacjentów nie ma komu przyjmować.

Właściwie w czym problem?

Otóż problem może powstać  w przypadku gdy wojewoda, który jest organem rejestrowym dla podmiotu leczniczego, dojdzie do wniosku, że posiadanie zgłoszonej w rejestrze ale nie działającej komórki organizacyjnej, wypełnia przesłankę z art. 108 ust. 2 pkt 6)  ustawy o działalności leczniczej.  Zgodnie z tym przepisem, w przypadku niepodjęcia działalności leczniczej w terminie 3 miesięcy od dnia wpisu do rejestru, wojewoda z urzędu wykreśli wpis w rejestrze.

Celem tej regulacji jest zapewnienie aktualności zapisów w rejestrze i ich zgodności ze stanem faktycznym i prawnym. Celowi temu służy również przepis art. 107 ust. 1 ustawy o działalności leczniczej, zgodnie z którym podmiot leczniczy powinien zgłaszać organowi prowadzącemu rejestr wszelkie zmiany objęte wpisem w rejestrze w terminie 14 dni od ich powstania. Z tą różnicą, że za niezgłoszenie zmian, można dostać poważną sankcję w postaci kary pieniężnej.

W przypadku  naszego podmiotu leczniczego, wojewoda doszedł do egzotycznego wniosku, że poradnia- widmo, w której nie udziela się świadczeń, powinna zostać wykreślona z rejestru,  a że podmiot nie zgłosił zmiany  danych,  ani nie złożył wniosku o wykreślenie, został zgodnie z art. 107 ust. 2 ukarany karą pieniężną w wysokości 10 000 zł (obecnie maksymalnie kara może wynosić do 16 800 zł). Kara wymierzona została jak należy, w nadesłanej decyzji administracyjnej, której nadano rygor natychmiastowej wykonalności.

Ta decyzja budzi wiele wątpliwości  – prawdą jest że podmiot leczniczy nie rozpoczął działalności, ale czy brak wniosku o wykreślenie jest zarazem niezgłoszeniem zmiany danych?

Tak czy inaczej,  podmiot leczniczy odwołał się od decyzji wojewody i udowadnia, że nie było przesłanek do dokonania zmian w rejestrze i że nowa poradnia jednak działała.  Lekko nie będzie.

*   *   *

Do mojego ogrodu za chwilę wkradnie się Zły, czyli Mróz. Cieszę się więc różami, bo one właśnie kwitną najdłużej. Popatrz na białą jak śnieg piękność, nazywa się Frau Karl Druschki.

IMG_8762

Podpisać czy nie podpisać, czyli dylematy wokół protokołu z kontroli NFZ

Gabriela Jędrys        08 października 2014        Komentarze (0)

Kilka dni temu zadzwonił klient – kierownik podmiotu leczniczego, w którym NFZ przeprowadzał od jakiegoś czasu kontrolę dokumentacji medycznej, w związku z wystawianiem recept przez jednego z lekarzy. Kontrola trwała kilka miesięcy, a więc o wiele za długo.

Klient był zdenerwowany, bo właśnie dostał protokół z kontroli, a w nim stwierdzone przez kontrolujących wyliczenie okoliczności, które z grubsza rzecz ujmując, będą kosztowały około 150 tys. złotych.  Dużo, zwłaszcza że podmiot leczniczy nie największy, a kontrakt z NFZ mniej niż skromny.  Już z protokołu kontroli można się przecież  domyślić, czy i jakiego rodzaju będą zarzuty i sankcje.

Dylemat był następujący: podpisać od razu czy nie podpisać? A jak się nie podpisze, to co będzie dalej?

Zgodnie z przepisami ustawy o świadczeniach,  na podpisanie protokołu kontroli, odmowę podpisania protokołu kontroli lub złożenie do niego zastrzeżeń, masz całe 7 dni.

Obliczając ten termin nie liczymy dnia, w którym protokół otrzymałeś – czy to pocztą czy bezpośrednio od kontrolujących. Najprościej możesz sobie ustalić to tak,  że jeżeli dostałeś protokół we wtorek, to termin siedmiodniowy skończy się we wtorek za tydzień. Więc jak widzisz, jest trochę czasu. Daj go sobie, skoro masz taką możliwość, bo co nagle to po diable.

Musisz wiedzieć, że jeżeli podpiszesz protokół od razu, to będzie oznaczać, że akceptujesz poczynione w nim ustalenia, więc wkrótce otrzymasz wystąpienie pokontrolne, będące zarazem wezwaniem do zapłaty wymienionych w nim należności do zwrotu lub/ i kar umownych do zapłacenia. Jeżeli będziesz chciał skorzystać później z prawa do złożenia zastrzeżeń do wystąpienia pokontrolnego,  będzie Ci trudniej kwestionować ustalenia kontroli i formułować zarzuty.

Nie podpisuj więc niczego pochopnie, przeczytaj protokół bardzo uważnie i postaraj się znaleźć jakiekolwiek uchybienia, również te formalne, bo NFZ nie przestrzega ściśle wszystkich procedur, nawet tych, które sam ustanowił. Notoryczne jest  na przykład łamanie  przez NFZ przepisów ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, w części dotyczącej kontroli przedsiębiorców, a jak wynika z ostatnich orzeczeń sądów, naprawdę ma to znaczenie dla skuteczności kontroli.

Siódmego dnia, albo trochę wcześniej, możesz  wysłać pocztą  lub zawieźć do NFZ  zastrzeżenia na piśmie, które NFZ ma obowiązek rozpatrzyć w ciągu czternastu dni i powiadomić Cię, również na piśmie, czy je uwzględnia czy nie. To wszystko więc trochę potrwa.

Wnosząc zastrzeżenia do protokołu kontroli, kupujesz sobie jednocześnie czas, procedura nie pozwala bowiem Funduszowi na sporządzenie na tym etapie wystąpienia pokontrolnego i obciążenie sankcjami.

A czas potrzebny Ci będzie choćby po to, by uzbierać kwotę potrzebną (niestety) na zapłacenie sankcji, jeżeli czujesz że Cię nie ominą., albo  jakoś przygotować do mającego nastąpić finansowego uszczerbku.

Jeżeli Fundusz nie uwzględni Twoich zastrzeżeń, wówczas możesz odmówić podpisania protokołu, jednak musisz swoją odmowę uzasadnić pisemnie.

Mój klient zdecydował się na złożenie zastrzeżeń, bo  NFZ uchybił procedurze kontroli i nie wszystkie ustalenia kontroli są prawidłowe. Teraz poczeka na stanowisko Funduszu i mamy nadzieję, że uda się doprowadzić do zmiany ustaleń kontroli choćby w części. Bo mimo wszystko – czasami się to zdarza. Nawet w NFZ.

*    *     *

Jesień w najbardziej spektakularnej odsłonie: w  moim ogrodzie cudownie przebarwiają się liście dębu czerwonego.  Pogoda sprzyja.

Przemycam jeszcze jesień według Vivaldiego, posłuchaj tutaj. Jeżeli zechcesz, oczywiście.

IMGP8613

 

Kontraktowania 2014 nie będzie

Gabriela Jędrys        28 września 2014        Komentarze (1)

Najpierw pojawiły się plotki i mówiło się,  że podobno będą znowu aneksować.  No ale na pewno nie było wiadomo, więc postanowiłam nie plotkować tutaj na ten temat.

Teraz już wszystko wiadomo, bo Centrala NFZ skierowała do oddziałów wojewódzkich pismo, z którego wynika, że kontraktowania w tym roku nie będzie.  NFZ powołuje się przy tym na przepis art. 23 ustawy z dnia 22 lipca 2014 r. o zmianie ustawy o świadczeniach., który wszedł w życie z dniem 28 sierpnia 2014 r, czyli z dniem ogłoszenia ustawy.  Generalnie  zmiany,  poza  wymienionymi w ustawie wyjątkami, obowiązują od  1 stycznia 2015 r. Zmiany są bardzo obszerne,  istotne i dotyczą również procedury kontraktowania.

Czytamy więc przepis:

Art. 23. 1. Na wniosek dyrektora właściwego oddziału wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia, za zgodą świadczeniodawcy, obowiązywanie umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej realizowanych w dniu wejścia w życie niniejszej ustawy może zostać przedłużone na okres nie dłuższy niż do dnia 30 czerwca 2016 r.

Na pierwszy rzut oka – wszystko w porządku. Będzie powtórka z rozrywki, czyli aneksowanie, tak jak w ubiegłym roku. Więc w czym problem?

No właśnie w sformułowaniu „umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej, realizowanych w dniu wejścia w życie niniejszej ustawy”.

Bo zgodnie z tym zapisem, dotyczy on umów,  realizowanych w dniu 1 stycznia 2015 roku.

Bo zgodnie  z art. 26 ustawy z dnia 22 lipca 2014 r., wtedy właśnie, czyli 1 stycznia 2015 r. ustawa wchodzi w życie. I nie zmienia tego okoliczność, że art. 23 już teraz obowiązuje.

Należało się więc spodziewać, że postępowania w sprawie zawarcia umów na 2015 rok i lata następne, zostaną ogłoszone właśnie teraz, jesienią  i kontraktowanie się odbędzie, skoro znaczna część umów wygaśnie 31 grudnia 2014 r.  A jeżeli umowy wygasną, to nie będzie już  czego przedłużać w oparciu o przepis art. 23, bo z całą pewnością w dniu 1 stycznia 2015 roku te  umowy  nie będą realizowane.

Tymczasem NFZ zinterpretował sobie ten przepis tak, że uznał  art. 23 za dający podstawę już teraz do  aneksowania umów obowiązujących i realizowanych  w dniu jego wejścia w życie , czyli w dniu  28 sierpnia 2014 r.

Być może właśnie o to chodziło, ale w  uchwalonej ustawie coś komuś nie wyszło…

Moim zdaniem, po prostu powtórzono bezmyślnie cały zapis o aneksowaniu umów, zawarty w art. 4  ustawy z dnia 11 października ubiegłego roku, również zmieniającej ustawę o świadczeniach. Ale wówczas, pod koniec 2013 roku,  zapisy dotyczące momentu obowiązywania zmienionych przepisów były jasne i nie budziły najmniejszych wątpliwości.

Dojdzie zatem za chwilę do takiej sytuacji, że w zasadzie bez podstawy prawnej przedłużone zostaną obecnie obowiązujące umowy, które  wygasną 31 grudnia 2014 roku.  A może powinniśmy uznać w tym przypadku wyższość ducha nad literą prawa? Tylko, że do ducha sięga się, jeżeli treść prawa budzi wątpliwości, a tu wątpliwości nie ma…

To może coś wynika z uzasadnienia projektu ustawy? Wyczytać w nim można, że konieczność aneksowania umów do 30 czerwca 2016 roku, spowodowana jest licznymi zmianami w procedurze postępowań o zawarcie umowy,  co wymaga czasu i przygotowań w NFZ. Oczywiście zgadzamy się z tym,  tyle że nowe procedury obowiązywać będą dopiero od 1 stycznia 2015 r, więc konkursy w tym roku mogły być spokojnie przeprowadzone na starych zasadach.

Większość świadczeniodawców się zapewne ucieszy, jak  zresztą większość moich klientów, bo w ten sposób zyska ponownie minimum półroczny, a może nawet roczny spokój i martwić się będzie później.  Czyli jak Scarlet  O’Hara, pomyślą o tym jutro.

 Ale są też tacy świadczeniodawcy, jak jeden z moich klientów, który rozbudował swoją działalność, wydał naprawdę dużo pieniędzy i liczył, że przygotujemy dobrą ofertę i zawrze umowę z NFZ w nowych zakresach świadczeń.

Są też  podmioty lecznicze, które inwestując w siedziby, sprzęt i personel,  liczyły że do konkursu przystąpią i uda im się uzyskać kontrakt.

Czy muszę mówić, jak bardzo są zawiedzeni?

Jeżeli należysz do grupy zawiedzionych świadczeniodawców, to zapytasz: co z tym zrobić?

Niestety, nie mam dobrych wiadomości, bo nie znam w tym przypadku skutecznego  sposobu zmuszenia NFZ do ogłoszenia kontraktowania.  Można spowodować szum medialny, można powiadomić Ministra Zdrowia o zaniechaniach Funduszu , bo Minister sprawuje nadzór nad Funduszem. Obawiam się jednak, że akurat w tym przypadku, zdanie Ministra Zdrowia na temat brzmienia przepisów,  będzie zbieżne z poglądami NFZ.

Paradoksalnie, sam NFZ też będzie miał problem ze swoją interpretacją aneksowania umów obowiązujących w dniu 28 sierpnia 2014 r.  w przypadku umów, które zawarte są od dnia 1 września 2014 r. albo od 1 października 2014 r. ale na bardzo krótko, na 3-4 miesiące, czyli  tylko do 31 grudnia 2014 r. Bo nijak nie można tu stwierdzić, że one były realizowane 28 sierpnia 2014 roku.

*****

Na koniec jak zwykle zdjęcia kwiatkowe – w moim ogrodzie przemija lato, robi się jesiennie, królują dalie i dodają koloru rabatom, będą kwitły aż do mrozów.

IMGP8444