Czytam od kilku dni gorące newsy. Jeżeli odwiedzasz tego bloga, to znasz na pewno wiadomości z ostatnich dni, ba – nawet z ostatnich godzin.
O tym, że NFZ w ostatni dzień roku 2014 oczekiwał do godziny 24 w nocy na lekarzy POZ, wzywając ich żeby podpisali aneksy, bo jeżeli tego nie zrobią, będą musieli zbierać nowe deklaracje wyboru od pacjentów i będą traktowani jak nowi świadczeniodawcy.
W piątek, 2 stycznia 2015 r. NFZ też oczekuje do północy i jeżeli świadczeniodawcy się zgłoszą, to w cudowny sposób, umowy które wygasły 31 grudnia 2014 r., zostaną przedłużone.
Spływają informacje o placówkach, które zawarły umowy i wylicza się te, które odmówiły.
Minister Zdrowia jest nieugięty i odmawia prowadzenia dalszych negocjacji. Jednocześnie zachęca lekarzy i przedsiębiorców do tego, by w „miejsce tych, którzy zamknęli przychodnie przed pacjentami, powstały przychodnie, w których pacjenci odnajdą pomoc lekarską”. Obiecuje że tworzenie nowych placówek i procedura zawierania umów w NFZ stanie się prostsza.
Rzecznik praw pacjenta ogłasza, że będzie wszczynać postępowania wobec placówek POZ, które łamią prawa pacjenta, nie wydając dokumentacji medycznej i apeluje do pacjentów o zgłaszanie takich przypadków, przy czym nie zawaha się stosować kar finansowych.
Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów analizuje zgodność działań Porozumienia Zielonogórskiego z prawem ochrony konkurencji i konsumentów, bo brak dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej negatywnie wpływa na sytuację pacjentów-konsumentów.
Prezes NFZ nigdzie nie występuje i milczy, za to po zapowiedziach Ministra Zdrowia, pojawiają się na stronach NFZ nowe zarządzenia i informacje dla pacjentów.
Komentarze internautów są bezlitosne dla lekarzy, zwłaszcza lekarzy POZ – najwięcej jest o łamaniu przysięgi Hipokratesa, służbie zdrowia i jej powinnościach, pazerności, lenistwie, itp.
Mnóstwo emocji, negatywnych emocji.
Popatrzmy na to wszystko chłodnym, prawniczym okiem.
Umowa o udzielanie świadczeń, także w rodzaju POZ jest umową cywilnoprawną. Obowiązuje zasada swobody zawierania umów, zatem nikogo nie można zmusić do zawarcia umowy. Podpisanie aneksu do umowy, traktuje się tak samo jak zawarcie umowy.
Znaczna część dotychczasowych świadczeniodawców, udzielająca świadczeń w rodzaju podstawowej opieki zdrowotnej, nie wyraziła woli zawarcia umów na zaproponowanych przez NFZ warunkach. I mieli do tego prawo. Wskutek czego, ich umowy wygasły, a oni przestali być świadczeniodawcami NFZ.
Od 1 stycznia 2015 roku, z własnego wyboru, stali się zwyczajnymi podmiotami leczniczymi, działającymi na rynku na zasadach komercyjnych. Jeżeli zechcą i spełnią wymagane przez NFZ warunki udzielania świadczeń, mogą znowu być świadczeniodawcami, bo zgodnie z art. 159 ust. 1 pkt 1) ustawy o świadczeniach, do zawierania umów ze świadczeniodawcami, udzielającymi świadczeń z zakresu POZ nie stosuje się przepisów o konkursie ofert i rokowaniach.
Obowiązkiem NFZ jest zapewnienie świadczeń na rzecz ubezpieczonych i w tym celu zawierane są umowy ze świadczeniodawcami.
A teraz; jeżeli znamy już stan faktyczny i przepisy prawa, to pora na wnioski:
Skoro w tak wielu miejscach w Polsce, NFZ nie był w stanie zawrzeć koniecznej liczby umów ze świadczeniodawcami, to:
a) odpowiedzialność ponosi NFZ, albo
b) odpowiedzialność ponoszą świadczeniodawcy, albo
c) odpowiedzialność ponosi Minister Zdrowia, albo
d) odpowiedzialny jest system, albo
e) odpowiedzialny jest … – no właśnie, kto?
Wnioski możesz sobie wybrać z powyższej listy, albo wymyślić całkiem inne i wpisać je w komentarzach pod tym tekstem.
* * *
A róża? Jest różą, jest różą, jest różą… Wspomnienie lata zostawiam.









