Mało informacji o wielkich (dobrych?) zmianach

Gabriela Jędrys        03 sierpnia 2016        Komentarze (0)

Czteromiesięczna przerwa w pisaniu bloga nie była dla mnie czasem lenistwa, wprost przeciwnie. Dużo spraw, Waszych spraw, bardzo wiele związanych z kontrolą NFZ, bo na tym polu Fundusz wzmógł działania, dużo szkoleń, śledzenie zmian, a właściwie nie tyle zmian, co ich zapowiedzi, spijanych z ust pana Ministra Zdrowia od wielu miesięcy. No i oczywiście bieżąca obsługa stałych klientów, a tam same ciekawe rzeczy, będę miała o czym pisać.

Oprócz mnóstwa zapowiedzi o likwidacji tego co złe i o powołaniu tego co najlepsze, bo wszak jest to Minister Zdrowia, Szczęścia i Wszelkiej Pomyślności,  szczerze mówiąc zmieniło się niewiele. Nawet nie ma czego czytać, projektów tych zmian nigdzie nie ma, bo po prostu nie istnieją, a te projekty które są, np. bardzo ważny projekt rozporządzenia o kryteriach oceny ofert w kontraktowaniu, utknął na etapie konsultacji publicznych, chociaż miał obowiązywać od  1 lipca 2016 r.. Nie jest przy tym tajemnicą, że nikomu się nie podoba.

Wiadomo tylko tyle, że będzie lepiej, dużo lepiej, tylko troche później, raczej dopiero za parę lat.

Minister Zdrowia zlikwiduje to co złe, czyli NFZ, kolejki i dziką prywatyzację, a zwłaszcza obrzydliwy zysk i wprowadzi dobre zmiany, polegające na Wojewódzkich Wydziałach Zdrowia, „budżetowaniu” i udzielaniu świadczeń wszystkim, którzy o nie poproszą. Ale zaraz, to już chyba kiedyś przerabialiśmy?

Planowana jest też równość w podgrupach, bo SP ZOZ-y będą jednak równiejsze w dostępie do finansowania niż pozostałe podmioty lecznicze, tzn. niepubliczne, co dla jednych jest oczywiście wiadomością bardzo dobrą, a dla drugich bardzo złą.

Nie słyszałam za to niczego o planach rozwoju systemu informacji w ochronie zdrowia,  ani o kartach ubezpieczenia zdrowotnego, ani o zmianach w koszyku świadczeń gwarantowanych.

Łatwiej jest tworzyć nowe podmioty, albo tak jak będzie w tym przypadku – zmienić tabliczki, łatwiej przekładać pieniądze z miejsca na miejsce, niż zmieniać odważnie i z sensem, np. weryfikując koszyk gwarantowanych świadczeń, wprowadzając dopłaty do świadczeń (kiedyś tak było w stomatologii), w sytuacji kiedy  oczywistym jest, że na sfinansowanie wszystkiego i dla wszystkich nas nie stać.

Szkoda czasu, bo jak mówił klasyk, czyli Stefan Kisielewski – od samego mieszania, herbata nie robi się słodsza. Moim zdaniem, ministerialne plany sprowadzają się wyłącznie do mieszania tego rodzaju.

A dla Ciebie świadczeniodawco, o ile utrzymasz ten status, niewiele się zmieni, zwłaszcza na lepsze. I to nawet jak już jesteś tym SP ZOZ-em.

Obiecuję następny wpis bardzo merytoryczny i pozdrawiam czytelników.

* * *

Wakacje w tym roku miałam podzielone na trzy części – w maju i w czerwcu, w sumie trzy tygodnie. Przywiozłam mnóstwo wrażeń i inspiracji ogrodowych oraz zdjęć. Drzewa w sweterkach, to oczywiście żart ogrodowy z De Luie Tuinman w Holandii.

IMG_4672

 

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: